Łucja Demby OBRAZ WSI W SERIALU „RANCZO”

Łucja Demby

Uniwersytet Jagielloński

 Między stereotypem a przemianą. Obraz wsi w serialu Ranczo w kontekście polskiego zwrotu ludowego

  1. „Zwrot ludowy” i jego echa w polskiej kinematografii

Charakteryzując współczesną humanistykę jako serię „tak zwanych zwrotów” (skądinąd, z pozycji jej adwersarza), Rafał Stobiecki zauważa, że do terminologii tej nawiązuje także formuła „zwrot ludowy”[1]. Przemysław Czapliński, zainteresowany funkcjonowaniem nowej opcji badawczej w odniesieniu do literatury, wskazuje także istotny w niniejszym artykule aspekt klasowy nowego ruchu; to dzięki niemu bowiem klasa chłopska, zapomniana już od paru dziesięcioleci, powróciła na scenę kulturową w drugiej dekadzie naszego stulecia – w licznych tekstach, które szybko objęto wspólną nazwą „zwrot ludowy”. Jego literacka część tworzy ostatni etap nurtu chłopskiego w prozie polskiej, etap stanowiący zarazem nowe otwarcie dla prozatorskich reprezentacji wsi[2].

            Ruchowi myślowemu określonemu mianem „zwrot ludowy” towarzyszą także wypowiedzi o charakterze audiowizualnym, choć w porównaniu z literaturą nie jest ich zbyt wiele. W kontekście tym można rozpatrywać m.in. nowe wersje Znachora (reż. Michał Gazda, 2023) i Chłopów (reż. DK Welchman, Hugh Welchman, 2023), choć nie doczekały się one bardziej gruntownych analiz, być może dlatego, że ich rzekomy realizm był (zwłaszcza w wypadku adaptacji powieści Władysława Reymonta) raczej powierzchowny. Niewątpliwy związek ze zwrotem ludowym ma także fakt powstania i popularności netflixowego serialu 1670 (reż. Maciej Buchwald, Kordian Kądziela, 2023), interpretowanego zresztą w skrajnie odmienny sposób, w równej mierze jako jeden z przejawów „narracji, jaką od dłuższego czasu lewicowe media i lewicowi intelektualiści wtłaczają do głów swoim widzom”[3], co jako parodia „najpopularniejszego tematu ostatnich lat, czyli tzw. «ludowego zwrotu» w popkulturze”[4]. Najwyrazistszym przykładem tej tendencji na gruncie polskim jest jednak bez wątpienia film Kos (reż. Paweł Maślona, reż. 2023), ukazujący postać Tadeusza Kościuszki oraz okres historii Polski, w którym on żył, w zupełnie odmienny niż utrwalony w naszej pamięci zbiorowej sposób. W tej optyce – równie nowatorskiej, co kontrowersyjnej – relacje między polskimi chłopami pańszczyźnianymi a szlachtą ukazane są jako analogia do relacji między czarnoskórymi niewolnikami w Ameryce a ich właścicielami.

  1. Serial „Ranczo” w kontekście zwrotu ludowego

Na tle wymienionych przykładów Ranczo (2006–2009, 2011–2016) jawi się jako nietypowy przypadek, który zasługuje jednak na to, aby przyjrzeć mu się w kontekście zwrotu ludowego. Jego odrębność wynika nie tylko z tego, że serial ten powstał prawie 20 lat wcześniej niż wymienione wcześniej produkcje – zwłaszcza że kontynuowany był przez kolejne 10 lat, a w chwili obecnej czekamy na jego nowe odcinki. Różni się on od nich także pod tym względem, że nie skupia się na kwestionowaniu przeszłości, lecz na próbie – humorystycznego bardzo często – rozliczenia z jej skamielinami myślowymi, które w wariancie pozytywnym można by określić mianem tradycji, w negatywnym jednak – stereotypu czy zacofania. Zwrot ludowy rozumiem bowiem nie tylko jako zwrot ku przeszłości, ale przede wszystkim jako walkę z dwoma zasadniczymi problemami społecznymi, będącymi jej dziedzictwem: wykluczeniem i stereotypami.

W zwrocie ludowym, jak w każdym zwrocie, najważniejszy jest przede wszystkim jego aspekt „wywrotowy”, zburzenie starej wizji pewnego porządku społecznego i zastąpienie jej nową, ukazującą to, co do tej pory wydawało się niewzruszoną i jedyną prawdą, od zupełnie innej strony; to próba spojrzenia na wieś bez uprzedzeń, dostrzeżenia jej potencjału i podmiotowości. W wypadku Rancza mamy do czynienia właśnie ze zderzeniem starej i nowej optyki, w ramach których pokazana zostaje polska wieś (przyjazd Amerykanki Lucy do niewielkiej wsi na Podlasiu, wstąpienie Polski do Unii Europejskiej). Zmiany w Wilkowyjach budzą w ich mieszkańcach z jednej strony lęk, z drugiej – fascynację, a w konsekwencji stwarzają im nowe perspektywy na przyszłość oraz zmieniają wartościowanie przeszłości, do tej pory – fundamentu ich spojrzenia na świat.

Celem, jaki stawiam sobie w tym artykule, jest ukazanie, że serial Wojciecha Adamczyka oparty jest w pewnej mierze na tej samej zasadzie, co późniejsze publikacje i realizacje artystyczne zaliczane do nurtu zwrotu ludowego. Mam tu na myśli reinterpretację i przemodelowanie wzorców społecznych wywodzących się ze zmistyfikowanego obrazu świata oraz przypisanie wsi i jej mieszkańcom z niższych warstw społecznych wartości dodatnich. Z tego też powodu przedmiotem mej analizy będzie m.in. klasowa struktura Wilkowyj. Ale jednocześnie serial ten nie do końca wpisuje się w założenia tego nurtu, jest bowiem rezultatem autorskiej wizji scenarzystów i reżysera, w ramach której nieustannie balansuje między „chłopską” i „inteligencką” perspektywą spojrzenia na wieś, a także między realizmem i baśniowością, tradycją dworku szlacheckiego a Unią Europejską, i wreszcie – między komizmem a powagą.

Warto także pamiętać o relacji czasowej między Ranczem i dziełami zaliczanymi do zwrotu ludowego. Choć najgłośniejsze obecnie publikacje tego nurtu (Ludowa historia Polski Adama Leszczyńskiego, Chamstwo Kacpra Pobłockiego, Chłopki Joanny Kuciel-Frydryszak i inne) są, podobnie jak wymienione filmy, plonem ostatnich kilku lat, za umowną datę jego początku w naukach humanistycznych i w literaturze oraz sztuce przyjmuje się zazwyczaj połowę drugiej dekady XXI wieku, kiedy nastąpiło wyraźne wzmożenie zainteresowania tematyką chłopską[5]. Zważywszy na fakt, że Ranczo w tym właśnie okresie zmierzało już do swego końca, doszukiwanie się związku między nimi można w pierwszej chwili uznać za przesadę. Sądzę jednak, że nie wyklucza to rozpatrywania serialu w takim kontekście, a wręcz przeciwnie: Ranczo z tak mocnym przesunięciem akcentu na wieś, ze swym zaangażowaniem społecznym i wszelkimi zmianami, jakie dokonują się w serialowych Wilkowyjach, z całą pewnością można uznać za audiowizualną zapowiedź mającego się lada moment narodzić ruchu.

Dzieje się tak z jednego przede wszystkim powodu: widzom śledzącym uważnie ten serial na przestrzeni wielu lat (niepoprzestającym na powierzchownym obejrzeniu paru odcinków) przekazuje on bardzo wyraźnie zachętę do tego, aby przyjrzeć się polskiej wsi zupełnie inaczej niż poprzez funkcjonujące do tej pory stereotypy[6]. Siły tego przekazu nie osłabia bynajmniej komediowy charakter Rancza, które zresztą pod względem gatunkowym jest nie tyle komedią, co serialem obyczajowym z elementami komediowymi. Nawet jednak wtedy, kiedy górę biorą w nim te ostatnie, kiedy jego twórcy bawią się stereotypami, dostrzegalna jest edukacyjna intencja, jaka towarzyszy takim zabiegom. Wojciech Adamczyk wielokrotnie powtarzał, nie tylko w odniesieniu do Rancza, ale także mówiąc o swych realizacjach teatralnych, że podstawową ideą, jaka przyświeca mu w jego pracy twórczej, jest oświeceniowe z pochodzenia hasło: „bawiąc, uczyć”[7].

  1. Mikrokosmos Wilkowyj, makrokosmos Polski

Ranczo pojawiło się w Programie Pierwszym Telewizji Polskiej w marcu 2006 roku i początkowo nic nie zapowiadało, że stanie się jednym z najbardziej popularnych w naszym kraju seriali, a jego produkcja obejmie aż dziesięć sezonów. Osadzona w realiach podlaskiej wsi o wdzięcznej nazwie Wilkowyje historia Amerykanki polskiego pochodzenia, Lucy Wilskiej, która przyjeżdża, aby przejąć odziedziczony po prababci dworek, nie od razu porwała tłumy. Wiele wskazywało na to, że zakończy się ona na pierwszym sezonie, którego oglądalność w przedziale od czterech do pięciu milionów widzów nie wydała się telewizyjnym decydentom zachęcająca. Wtedy jednak okazało się, że czasem dwa tysiące mogą znaczyć więcej niż miliony, tyle bowiem w przybliżeniu osób podpisało się pod dostępną w Internecie petycją, której sygnatariusze domagali się kontynuacji serialu Wojciecha Adamczyka. Kiedy natomiast, oprócz emisji odcinków drugiego sezonu, zdecydowano się w telewizji na powtórki pierwszej serii, oglądalność zaczęła gwałtownie wzrastać, osiągając ponad siedem, a w dalszej przyszłości nawet dziesięć milionów. Ranczo miało kończyć się kilka razy, co zresztą można dostrzec w finałach tych serii, które miały być już ostatnimi. Jednak presja ze strony miłośników serialu (tzw. Ranczersów[8]) i wyniki oglądalności spowodowały, że zakończył się on dopiero po sezonie dziesiątym, a decyzja o jego zakończeniu była wynikiem faktów nieodwracalnych: śmierci najpierw jednego z dwu (obok Jerzego Niemczuka) scenarzystów, Roberta Bruttera (prawdziwe nazwisko: Andrzej Grembowicz), a potem odtwórcy jednej z głównych ról, Pawła Królikowskiego.

Zanim to jednak nastąpiło, przez 10 lat (a właściwie 11 z roczną przerwą) ten komediowy, lecz zarazem przenikliwy serial nie tylko ukazywał obraz wilkowyjskiej wsi, ale także komentował polityczne i społeczne przemiany w naszym kraju. Niewątpliwemu talentowi twórczemu nieżyjącego już scenarzysty zawdzięczamy fakt, że wydarzenia te przeczuwał z co najmniej rocznym wyprzedzeniem, dzięki czemu niejednokrotnie współbrzmiały one z ekranu z tym, czego doświadczali widzowie na co dzień[9]. Ukazując mikrokosmos niewielkiej wsi, Ranczo mówiło jednocześnie o makrokosmosie całego kraju; właśnie dlatego Małgorzata Sadowska określiła Wilkowyje jako everywieś[10]. Z całą pewnością potwierdza to diagnozę Moniki Borys, iż „współczesne uniwersum wyobrażeń wsi należy traktować jako laboratorium życia społecznego w Polsce”[11].

O tym, że Ranczo przez wiele osób jest odbierane jako jeden z najbardziej przenikliwych i ciągle aktualnych obrazów Polski współczesnej, świadczy m.in. wypowiedź Daniela Olbrychskiego: „To jest kwintesencja współczesnej Polski, napisana z miłością, ale i z okrucieństwem Wyspiańskiego”[12]Toutes proportions gardées, można by ten serial w istocie uznać za swoisty odpowiednik Wyzwolenia Stanisława Wyspiańskiego, nie porównując stylu ani rangi obu dzieł, a jedynie zestawiając je ze sobą jako satyryczne obrazy współczesnej twórcom polskiej rzeczywistości. Co istotne jednak, w wypadku interesującego nas serialu synekdochą polskiego społeczeństwa w XXI wieku nie jest teatr (miejsce akcji dramatu Wyspiańskiego), lecz wieś.

Z pozoru można by uznać Ranczo za kolejny sielsko-komediowy film, taki jak Sami swoi (reż. Sylwester Chęciński, 1967) czy U Pana Boga za piecem (reż. Jacek Bromski, 1998).

Tego rodzaju opinie w odniesieniu do serialu Wojciecha Adamczyka[13] rzeczywiście niejednokrotnie się pojawiały. Warto jednak zauważyć, że walory Rancza nie ograniczają się jedynie do rozrywkowych. Serial ten powstawał w bardzo znaczącym okresie historycznym: z jednej strony był to czas wstąpienia Polski do Unii Europejskiej (przypomnijmy, że nastąpiło to w roku 2004, a więc zaledwie rok przed rozpoczęciem zdjęć do pierwszego sezonu Rancza) i pojawienia się nowych możliwości finansowania inwestycji na obszarach wiejskich. Z drugiej – można go uznać za jeden z wczesnych przejawów zainteresowania mieszkańcami wsi, które wykrystalizowało się z czasem pod postacią zwrotu ludowego w polskiej humanistyce.

Na przestrzeni 11 lat świat przedstawiony Rancza ulegał zmianom, co nie jest niczym zaskakującym. Lata sukcesu kolejnych sezonów serialu to jednocześnie okres, w którym Polska uczyła się nowego sposobu zarządzania państwem, ze szczególnym uwzględnieniem obszarów wiejskich – ich mieszkańcy namawiani byli do korzystania z dotacji unijnych na modernizację gospodarstw. W program ten wpisał się cały właściwie piąty sezon Rancza, promujący rozwój obszarów wiejskich (i nagrodzony za to tzw. rolniczym Oscarem na międzynarodowym konkursie w Brukseli[14]). W konsekwencji serial oraz towarzyszące mu wydarzenia dodatkowe (na przykład realizacja krótkich etiud z cyklu Ławeczka w Unii, zachęcających do korzystania z dotacji europejskich[15]) nabrały charakteru jeszcze bardziej dydaktycznego, a przemiany bohaterów dokonywały się nie tylko na gruncie psychologicznym, ale także w wymiarze klasowym.

  1. „Ranczo” a klasy społeczne

Gwoli ścisłości, należy wyjaśnić, że w niniejszym tekście nie posługuję się pojęciem „klasa społeczna” sensu stricto ani nie nawiązuję do żadnej ze znanych definicji klasowości w ujęciu socjologicznym. Interesuje mnie przede wszystkim sam fakt istnienia nierówności społecznych na wsi, w której rozgrywa się akcja serialu, czyli w Wilkowyjach, a także to, w jaki sposób są one przełamywane. Bardziej adekwatnym określeniem niż klasa społeczna będą tu zatem zapewne status społeczny lub pozycja społeczna, od których jednak trudno byłoby utworzyć przymiotnik równie zręcznie brzmiący w języku polskim jak klasowy. Dlatego właśnie – z pełną świadomością jego ogólnikowego w tym wypadku charakteru – będę się nim tutaj niekiedy posługiwać.

Analiza Rancza z perspektywy różnic klasowych wydaje się interesująca i potrzebna przynajmniej z dwu powodów. Z jednej strony bowiem serial ten można uznać za odzwierciedlenie pewnych stereotypowych wyobrażeń i za zachętę, aby stereotypy te przełamywać. Z drugiej – nawet jeśli perspektywa klasowa sprowadza się tu jedynie do zaznaczenia wyższego lub niższego statusu społecznego postaci, to samo skierowanie analizy w tym kierunku umożliwia nowe spojrzenie na serial, wykraczające poza jego komediowy charakter i wskazujące na zawarte w nim przesłanie. W Ranczu można dostrzec wyraźnie zaznaczoną stratyfikację mieszkańców Wilkowyj; wynika ona przede wszystkim ze zróżnicowania postaci pod względem ich statusu ekonomicznego, ale także kulturowego. Sposób, w jaki przedstawiani są bohaterowie tego serialu, może nasuwać skojarzenia ze sformułowaną przez Pierre’a Bourdieu koncepcją habitusu, pojmowanego jako zbiór dyspozycji, umiejętności, praktyk społecznych i postrzegania rzeczywistości, charakterystycznych dla danej grupy ludzi[16]. Jak zauważa Piotr Żuk, „polska rzeczywistość stanowi wręcz doskonały materiał empiryczny do tego typu analiz”[17]. Pojęcie habitusu w odniesieniu do Rancza jest także o tyle trafne, że w koncepcji tej kładzie się nacisk na to, jak bardzo człowiek jako istota społeczna jest ograniczony przez ramy swojego obrazu świata, nie zdając sobie sprawy z tego, jak niewiele trzeba, aby je przekroczyć. W tym znaczeniu można by powiedzieć, że serial Wojciecha Adamczyka mówi nie tyle o możliwościach awansu klasowego, co właśnie o przekraczaniu habitusu. Tożsamość klasowa bohaterów Rancza, z pozoru wpisująca się w utrwalone stereotypy, w gruncie rzeczy ma bowiem charakter płynny, a bohaterowie ujawniają raz po raz swoje nowe oblicza i co za tym idzie – inny sposób funkcjonowania w lokalnej społeczności. Można by nawet odnieść wrażenie, że „klasowy” obraz świata przedstawionego w Ranczu jest z założenia konglomeratem elementów pochodzących nie tylko z różnych kontekstów kulturowych, ale także z różnych okresów historycznych. To świat, w którym „dziedziczka” z dworu, budząca skojarzenia z nieistniejącą już klasą ziemiańską, współegzystuje z chłopami, starającymi się o dotacje z Unii Europejskiej. Świat pewnej baśni społeczno-narodowej, operującej utrwalonymi stereotypami, a zarazem osadzonej w ponadczasowej rzeczywistości mitu[18].

W książce Kwestie społeczne w polskich serialach obyczajowych – prezentacje i odbiór, wydanej w roku 2013, Beata Łaciak stwierdza, że struktura współczesnego społeczeństwa polskiego, odtworzona na podstawie seriali, miałaby charakter niepełny, a jednym z tego przejawów jest fakt, że ich bohaterami są przede wszystkim mieszkańcy dużych miast. Wśród wybranych przez Łaciak do analizy seriali polskich żaden nie dotyczy mieszkańców wsi. Zauważa ona fakt istnienia Rancza, ale wymienia ten tytuł wśród przykładów dość stereotypowego ukazywania sielskości wsi, „w której są wprawdzie konflikty, nadużywanie alkoholu czy samowola lokalnych władz, ale ludzie są związani ze swoją małą ojczyzną, uznają tradycyjne wartości, cenią spokojne życie”[19]. Trudno odmówić racji stwierdzeniu, że wymienione przez autorkę cechy odnoszą się także do serialu Wojciecha Adamczyka, równie trudno jednak, w moim mniemaniu, byłoby zgodzić się z faktem, że ten krótki opis wyczerpuje jego wszystkie poziomy znaczeniowe.

Z pozoru Ranczo rzeczywiście wygląda na modelową wręcz realizację nakreślonego powyżej stereotypu. Stereotypu – co warto podkreślić – sięgającego swymi korzeniami daleko w przeszłość, ugruntowanego kulturowo. Mamy bowiem w serialu – jak u Reja – „pana, wójta i plebana” (choć fakt, że dworkiem zarządza kobieta, a więc „pani”, wskazuje już na pewne odejście od tradycji), pijaczków na ławce przed jedynym we wsi sklepem i chłopów broniących się przed unijnym postępem niczym bohaterowie Konopielki lub Poleszucy z przedwojennych opowieści. Mamy wiejskiego nauczyciela, kiepskiego prowincjonalnego lekarza i zahukane kobiety, które przywykły do tego, że wszelkie prace domowe należą do nich, a mężowie, często bezrobotni, trawią czas na pogaduszkach z kolegami przy tanim winie, zakupionym w jedynym we wsi sklepie. W istocie jednak są to tylko pozory; zasada konstrukcyjna tego serialu opiera się bowiem na pewnej zamierzonej dwuznaczności świata przedstawionego, a jego bohaterowie – jak trafnie zauważa Anna Kapusta – „mimo iż genetycznie wpisani w porządek tradycyjnej, bukolicznej «prowincji», jednocześnie przekraczają […] ramy interpretacyjne starego wiejskiego ładu polskiej wsi”[20]. Tę konstytutywną dwuznaczność serialu można też dostrzec w odniesieniu do statusu społecznego występujących w nim postaci.

Wilkowyjska społeczność nie jest liczna, Ranczo przedstawia świat, w którym wszyscy się znają. Mimo to, niczym w polskim mikrokosmosie, można w niej wyodrębnić wyraźne początkowo podziały klasowe. Wilkowyje w pierwszych odcinkach serialu są wsią ubogą. Sam wójt, Paweł Kozioł, status ekonomiczny miejscowej ludności wyraża w słowach: „To jest biedna okolica, tutaj za dwadzieścia złotych to mogą tak popieścić siekierą, że hej!”. W ostatnim sezonie Rancza, a więc wtedy, kiedy sytuacja bytowa bohaterów zdecydowanie się poprawia, Solejuk, Hadziuk i Stach, siedząc na ławeczce przed sklepem, obliczają, ile mogliby zaoszczędzić, kupując ulubione tanie wino „Mamrot” bezpośrednio w hurtowni lub od producenta (odcinek 127, Dominator). Padające z ich ust słowa „cała złotówka”, „dycha”, a w końcu „Sto złotych??? Odłożyłby człowiek. Albo zainwestował” wypowiadane są z takim namaszczeniem i pożądaniem, że choć cała scena ma z założenia charakter komediowy, to jednocześnie w sposób jednoznaczny charakteryzuje ona status społeczno-ekonomiczny bohaterów. Tego rodzaju przykłady i wypowiedzi można by mnożyć. Trzeba jednak zaznaczyć, że obok najbiedniejszych mieszkańców, których reprezentują przede wszystkim bywalcy „ławeczki” przed sklepem, a także, epizodycznie, postaci rolników, w Ranczu występują też przedstawiciele innych, bardziej zamożnych warstw społecznych, o których mowa będzie w dalszej części artykułu. Przekrój ludności Wilkowyj zaprezentowany zostaje w początkowych odcinkach pierwszego sezonu pod, spotykanym także w innych dziełach filmowych czy literackich, lecz mimo to mającym tutaj znamiona oryginalności, pretekstem kompozycyjnym: jest to świat oglądany okiem osoby, która przybywa z zewnątrz – pochodzącej z Nowego Jorku Lucy. Konotacje klasowo-narodowe pojawiają się w pierwszym odcinku nawet jeszcze przed jej przyjazdem, choć w tonie żartobliwym, zapowiadającym komediową konwencję serialu: wójt i proboszcz wyrażają nadzieję, że Amerykanka zechce tanio sprzedać odziedziczony dworek i „z polskiego chłopa zdzierać nie będzie”.

             Lucy przybywa do Wilkowyj z innego świata, o czym nie pozwala zapomnieć czołówka serialu: napisom początkowym towarzyszy bowiem wykres pokazujący w skrócie trasę podróży bohaterki. Amerykanka opuszcza Nowy Jork samolotem, aby przesiąść się na wiejski pekaes. Tak też można by ująć w metaforycznym skrócie relację pomiędzy Lucy a wsią, którą zastaje ona na początku serialu: jest to zderzenie samolotu z pekaesem. Bohaterka Rancza jest więc gościem z innego świata, zarazem z amerykańskiego samolotu i z polskiego dworku. Pierwsza z tych dwu konotacji również sytuuje ją wobec wsi w pewien sposób pod względem klasowym, bo choć to kobieta na życiowym zakręcie i właśnie straciła pracę w Nowym Jorku, jest na tyle zamożna, aby podjąć pieniądze z banku na remont zrujnowanego dworku i nie martwić się o podstawy ekonomiczne najbliższej przyszłości. Przede wszystkim jednak, choć w wymiarze bardziej metaforycznym niż dosłownym, jej klasowy entourage zostaje określony przez dworek, wpisując ją w tradycyjną w polskiej historii relację dziedziczka–chłopi.

Charakterystyczne, że w początkowych odcinkach Rancza, zanim połączy ich najpierw przyjaźń, a potem miłość i małżeństwo, Kusy zwraca się do nowej mieszkanki Wilkowyj per „panienko”, co w XXI wieku brzmi raczej anachronicznie. Nieprzypadkowo też o przejęcie dworku zabiega właśnie wójt, czyli człowiek, który w chwili pojawienia się Lucy sprawuje władzę w Wilkowyjach. Amerykanka szybko wchodzi w rolę „oświeconej pani”[21] – w duchu pozytywizmu edukuje niższe klasy społeczne. Wyremontowany dworek powoli nabiera blasku, a kiedy do mieszkającej w nim Lucy dołącza „dziedzic”, czyli wybranek jej serca, Kusy, a następnie mała „dziedziczka” Dorotka i „rezydentka” Kinga, komediowa na poły wariacja na tematy ziemiańskie staje się faktem dokonanym. Z upływem czasu okazuje się jednak, że nowa „pani” niewiele ma wspólnego ze stereotypem „panny z dworku”; jest ona współczesną, wyzwoloną kobietą.

            Wieś, w której osiedla się Lucy, także nie jest przeciwstawionym jej monolitem, a jej przekrój społeczny nie ogranicza się bynajmniej do chłopów; w późniejszych seriach ci ostatni bardzo często schodzą nawet na dalszy plan, przegrywając w konkurencji z wielką polityką. Są w Wilkowyjach reprezentanci: administracji, czyli wójt i jego współpracownicy (w późniejszych seriach także administracji wyższej – senator Kozioł, wicepremier Czerepach, ministrowie i posłowie); osoby prowadzące własną działalność gospodarczą (przedsiębiorca budowlany Więcławski i jego żona, właścicielka sklepu, a nawet Wioletka, lokalna piękność prowadząca miejscową knajpę); oraz duchowieństwa (Piotr Kozioł, proboszcz, a później biskup pomocniczy; dwóch wikarych). Za osobną grupę społeczną można by też uznać kobiety, co nie jest bynajmniej żadną formą ich wykluczenia. Przeciwnie, Ranczo, w stopniu zdecydowanie większym niż inne polskie seriale o tematyce wiejskiej, promuje niezależność i awans społeczny kobiet (swoistym paradoksem jest, że prawie nikt z autorów piszących o tym serialu tego nie zauważa) – ich silna pozycja i zdecydowanie w działaniu są stałymi motywami wszystkich dziesięciu sezonów. Wyrazistym symbolem tego jest awans Lucy na wójta i zatrudnienie przez nią na stanowisku swego zastępcy innej kobiety – żony jej poprzednika; wybory na kolejnego po Amerykance wójta wygrywa także kobieta, o bardzo stanowczym charakterze – Więcławska. Jest tu wreszcie obecna warstwa społeczna, nazywana w Polsce inteligencją.

  1. Wiejska inteligencja

            „Inteligencja” jest fenomenem charakterystycznym dla Europy Wschodniej, na Zachodzie traktowanym jako fakt nieco egzotyczny (choć już zaadaptowany) i kojarzonym przede wszystkim z Rosją. W Polsce określenie to tradycyjnie, mniej więcej od połowy XIX wieku, posiadało specyficzne konotacje, sygnalizując nie tylko wysokie wykształcenie osób, ale także ich gotowość do pełnienia misji edukacyjnej i patriotycznej. „Inteligenci brali na siebie moralne obowiązki, zastępowali słabo rozwinięte instytucje społeczne, nieśli – na przykład – ciemnemu ludowi kaganiec oświaty, dyskutowali w kawiarniach o rozwoju ludzkości lub spiskowali, by rozwój ten przyspieszyć i obalić cara – lub generała – który we wszystkim przeszkadzał…”[22]

W Ranczu mamy „wiejską inteligencję” w najbardziej podstawowym znaczeniu tego terminu: lekarza, farmaceutę, nauczyciela, którzy pomagają mieszkańcom na miarę swoich możliwości. Te ostatnie są jednak raczej skromne: dr Wezół, choć w jednym z odcinków stylizowany jest na geniusza medycyny, doktora House’a, rzadko kiedy potrafi kogoś wyleczyć, w przeciwieństwie do Babki-zielarki; Ryszard Polakowski, zwany Magistrem, bardziej niż w farmację angażuje się w płomienny romans z seksowną żoną wójta; Witebski wreszcie odkrywa, że jego powołaniem jest nie uczenie dzieci, lecz pisanie powieści. Wilkowyjska inteligencja została więc ukazana w krzywym zwierciadle, w konwencji najczęściej komediowej. Mimo to duch dziewiętnastowiecznej z pochodzenia inteligencji w Ranczuistnieje, przede wszystkim na poziomie założeń scenariusza i w postawie jego twórców, reżysera Wojciecha Adamczyka, producenta Macieja Strzembosza i scenarzysty Roberta Bruttera. Ten ostatni wprost przyznawał się do „wysokiego poziomu misji w organizmie”[23], zwłaszcza przy okazji pracy nad szóstym sezonem serialu, poświęconym w dużym stopniu problemowi reformy oświaty.

Inteligenci z powołania są w Ranczu obecni także na poziomie fabularnym, tylko niekoniecznie to ci, których wskazywałaby ich profesja – i tu właśnie m.in. ujawnia się zdolność bohaterów serialu do przemiany. Charakterystyczne, że w serialu Wojciecha Adamczyka ciągle ktoś chce innych uczyć, nie z przekonania o własnej wyższości, ale po to, by pomóc innym: Lucy, jej mąż, Solejukowa, a nawet zbuntowana córka wójta Kozioła, Klaudia. W „inteligentów z misją” przemieniają się zatem z równym powodzeniem zarówno przedstawiciele dworku, jak i chłopskiej części wsi. Lucy uczy wilkowyjan właściwie wszystkiego: języka angielskiego, świadomego macierzyństwa, prowadzenia działalności gospodarczej, pisania wniosków unijnych czy wreszcie tego, jak być niezależną i silną kobietą. Partneruje jej w tym Kusy, choć i jemu nie brak własnej inicjatywy, jak ta, kiedy tłumaczy uczniom w szkole, w jaki sposób uczciwie zdobyć pieniądze na wycieczkę, zamiast czekać, aż ktoś ją sfinansuje – oni zaś okazują się wyjątkowo pojętnymi uczniami. Solejukowa, która z zahukanej żony i matki siedmiorga dzieci przemienia się w poliglotkę, filozofkę i autorkę książki (cóż z tego, że o pierogach, za to napisanej w jedną noc!), nie wykorzystuje zdobytych umiejętności dla samej siebie, ale usilnie stara się o posadę w szkole, a tam stawia sobie za cel nauczyć dzieci, aby samodzielnie myślały zamiast bezmyślnego „wkuwania” formułek. Podobnego rodzaju edukacyjne zapędy ma nawet najdziwniejsza chyba mieszkanka Wilkowyj, Klaudia. Zbuntowana i pełna temperamentu studentka psychologii przechodzi wszelkie możliwe metamorfozy pod względem wyglądu i wyznawanej ideologii: raz jest punkiem, kiedy indziej „gotem”, bizneswoman czy kandydatką na zakonnicę. Swą dogłębną znajomość wszelkich subkultur miejskich wykorzystuje jednak także i po to, aby zapewnić młodzieży szkolnej swoistą edukację – dzięki temu wiejskie dzieci będą się mogły pozbyć kompleksu prowincji.

  1. Metamorfozy

Postać Klaudii, swego rodzaju „wilkowyjskiego kameleona kulturowego”, można by uznać za najbardziej reprezentatywną dla serialu czy wręcz symboliczną. Zasadą konstytutywną Rancza jest bowiem, jak już wspomniano, nieustanna przemiana (w podtekście uświadamiająca widzowi potencjał mieszkańców wsi). Myśl ta zostaje zresztą wyrażona na poziomie fabularnym: w pierwszym odcinku serii siódmej (Wielbicielka z Warszawy) Kusy, budząc się o poranku, rozmyśla, czy rację miał Parmenides, czy Heraklit, a w trakcie malowania obrazu doznaje olśnienia, że ten drugi: wszystko na świecie się zmienia. Zmienia się także, wraz z kolejnymi sezonami Rancza, obraz społeczeństwa Wilkowyj. Bohaterowie serialu, wbrew pozornemu wrażeniu, jakie można odnieść na ich temat w początkowych odcinkach, odznaczają się zaskakującą zdolnością do wyzwalania się ze swej dotychczasowej kondycji społecznej. Klaudia Kozioł jest swego rodzaju tricksterem, podającym w wątpliwość zasady rządzące światem: zmieniając maski (a raczej kostiumy), uświadamia nam, że są one tylko maskami; każda ideologia jest przejściowa, a status rzeczywistości ma charakter płynny. Zasada ta odnosi się w gruncie rzeczy do wielu bohaterów Rancza, również do ich statusu społecznego.

„Wszystkim bohaterom daleko do fabularnej jednoznaczności, a ich filmowe „pieśni życia” pełne są paradoksów i niedopowiedzeń. Wprawdzie zawsze mieszczą się one w ogólnej kategorii – „prowincjonalnej” stałej obsady ról: od wikarego i plebana, poprzez wójta, do pijaczka, jednakże zawsze są to role co najmniej dwuznaczne, budzące i sprzeciw, i ciepłą sympatię widza. W ten sposób, także na poziomie konstrukcji bohatera, realizuje się reguła serialowego negocjowania znaczeń, a jednocześnie mitotwórcza praktyka mediującego herosa kulturowego – trickstera[…][24].

             Serial ukazuje wiele przykładów tego, jak niestała może być pozycja społeczna poszczególnych ludzi, nie tylko w odniesieniu do kulturowej zabawy toposem dworku czy inteligenta, ale przede wszystkim – do możliwości awansu społecznego. Dotyczy on w sposób najbardziej wyrazisty postaci, które od początku stylizowane są na „plebejuszy”, czyli mężczyzn przesiadujących na ławeczce i ich żon. Ławce przed sklepem, która dla wielbicieli serialu stała się obiektem kultowym, można przypisać cechy nieomal magiczne w tej opowieści. Z pozoru jest to – by posłużyć się znanym Kantorowskim terminem – „miejsce najniższej rangi”, a przesiadujący na niej mężczyźni pokazywani są już od pierwszego odcinka w sposób, który nasuwa skojarzenia z najbardziej przejaskrawionym stereotypem osób z nizin społecznych: bezrobotni, wiecznie pod wpływem taniego alkoholu, źle ubrani, bez pieniędzy. Ale ławeczka okazuje się obiektem ambiwalentnym: to tam właśnie wypowiadane są refleksje nad życiem, których niekiedy nie powstydziliby się ani tragicy greccy (chór), ani Sławomir Mrożek (chłopi w Indyku); tam też najwyraźniej można zaobserwować, poprzez kontrast wobec sytuacji zastanej, awans społeczny bohaterów Rancza. Nawet bowiem osoby, które trudno byłoby o to podejrzewać, jak Hadziuk czy Solejuk, z biegiem czasu wydobywają się z nizin społecznych, zaczynają pracować i zarabiać, dbać o swój wygląd i – nie bez oporów – godzą się z faktem, że w godzinach pracy nie wolno im pić „Mamrota”. Ta przemiana najbardziej jest widoczna w wypadku Pietrka, który, zmotywowany założeniem rodziny i koniecznością jej utrzymania, w dwójnasób zmienia swój status społeczny, zaliczając kolejne szczeble kariery zarówno artystycznej (zespół disco polo), jak i zawodowej. W ostatniej serii Rancza żegnamy go już nie jako niewykwalifikowanego robotnika, ale jako przedsiębiorcę budowlanego. Posługując się przywołanym wcześniej terminem, można by powiedzieć, że zmienił się jego habitus społeczny, ten ostatni bowiem można określić także i w ten sposób, że jest to „mieć” przekształcone w „być”[25].

Metamorfoza bywalców ławeczki dokonuje się jednak pod wyraźną presją ze strony ich żon i to one właśnie – zwłaszcza Hadziukowa i Solejukowa – prezentują w serialu najbardziej wyrazisty przykład awansu społecznego, nabierając przy tym także pewności siebie i ogłady towarzyskiej. Ta pierwsza staje się współzałożycielką spółki, w ramach której zaczyna nie tylko hodować kozy, ale także produkować sery, cenione nawet za granicą. W jeszcze większym stopniu zaznaczona jest zmiana statusu społecznego Solejukowej – nie ogranicza się ona tylko do sprzedaży własnoręcznie lepionych pierogów, ale przede wszystkim nadrabia braki w wykształceniu: zdaje egzamin maturalny, kończy studia licencjackie z filozofii i, mimo oporu dyrektorki szkoły, dołącza do miejscowego grona pedagogicznego. Ranczo pokazuje drzemiący w kobietach potencjał do przekraczania swego statusu społecznego. Nawet Babka, tajemnicza postać o cechach czarownicy, zabiera się za produkcję ekologicznych kremów i nawiązuje współpracę z aptekarzem. W Ranczu nie brakuje motywów jawnie bajkowych, jak wygrana Solejuków na loterii, ale w kwestiach związanych z przełamywaniem ograniczeń klasowych bohaterowie serialu zawdzięczają wszystko sobie. „Zależało mi na tym, żeby natchnąć widza przekonaniem, że jego los zależy od niego samego. Kariera Solejukowej miała pokazać, że wyjście kobiet z tego zaklętego kręgu „kuchnia–kościół–dzieci” jest możliwe bez utraty kobiecości i w każdych warunkach”[26] – mówił Wojciech Adamczyk.

  1. Serial wiejski czy inteligencki?

Każde, zasługujące na to miano, dzieło artystyczne stanowi swego rodzaju palimpsest, jest bowiem skonstruowane w sposób na tyle złożony, że oferuje odbiorcom możliwość odczytania go na wielu poziomach znaczeniowych. Tak jest także w wypadku Rancza, okrzykniętego przez jego wiernych widzów „serialem wszech czasów”[27]. Sprowokowało ich to do założenia najbardziej aktywnego na gruncie polskich produkcji współczesnych fandomu, czyli Ranczersów, a w jego ramach – stworzenia kompendium wiedzy o nazwie Ranczopedia[28]. „Ranczo można uznać za serial satysfakcjonujący, czytelny na wielu poziomach i dla różnych grup odbiorców, co oczywiście stało się jedną z kluczowych przyczyn jego popularności i szerokiej oglądalności”[29] – stwierdza Karol Jachymek. Ogromna popularność (czy też w wymiarze bardziej pragmatycznym: oglądalność) Rancza była, i nadal pozostaje, pochodną jego wielowarstwowości i możliwości odczytywania różnych poziomów znaczeniowych. Serial Wojciecha Adamczyka od początku balansował pomiędzy swymi dwoma aspektami – „wiejskim” i „inteligenckim”. „Zanim projekt się zadomowił w TVP, producent proponował go różnym stacjom – przypominają Ela Piotrowska i Marta Lipecka. – Wiejski temat nie znalazł jednak poklasku u specjalistów od telewizyjnego marketingu”[30]. Problem „inteligenckości” Rancza zdaje się dość trafnie rozstrzygać Karol Jachymek, stwierdzając, że nie wie, czy jest to serial inteligencki, ale „na pewno jest to serial inteligentny. W przemyślany sposób żonglujący schematami czy odwołujący się do stereotypów, które następnie zostają poddane pewnej krytycznej refleksji”[31].

Ranczo ukazuje, avant la lettre, ten sam potencjał drzemiący w mieszkańcach wsi, jaki wydobędzie na światło dzienne zwrot ludowy. Poprzez przyznanie większej roli społecznej wykluczonym do pewnego stopnia grupom społecznym, zwłaszcza kobietom, sytuuje się nawet o krok dalej, w kierunku, o którym wspomina w cytowanym na początku tekście Przemysław Czapliński: „W miarę […] ekspansji zwrotu ludowego – gdy oprócz dzieł literackich i sztuk teatralnych pojawiły się reportaże, filmy, monografie antropologiczne, socjologiczne i historyczne – centralna figura, czyli chłopska większość, zaczęła ulegać rozwarstwieniu. Do wątków chłopskich dołączyły robotnicze, kobiece i związane z mniejszościami seksualnymi, a splątana reprezentacja doprowadziła do narodzin najszerszego w dziejach polskiej emancypacji nurtu kulturowego. Dla nurtu tego wyjściowa nazwa – zwrot ludowy – okazuje się zbyt wąska. Adekwatniejsze określenie brzmi: zwrot równościowy”[32].

Oczywiście, mamy w wypadku Rancza do czynienia z fikcją, ze swego rodzaju współczesną bajką dydaktyczną. W tej fikcyjnej historii uwidaczniają się jednak nowe perspektywy na wyrwanie się z kręgu niemożności własnej kondycji społecznej, na pokonanie swoich ograniczeń klasowych, ale nie tylko na to. Ranczo (zwłaszcza w swych późniejszych seriach) stawia także pytania o perspektywy dla Polski – polityczne, społeczne, kulturowe. Wiele z nich pozostaje wciąż aktualnych, jest to już jednak materiał na osobne studium badawcze.

[Artykuł zostanie  opublikowany w tomie zbiorowym Zwrot ludowy. Mroczne widmo czy nowa nadzieja?, pod redakcją Elżbiety Durys, Dobrochny Kałwy, Małgorzaty Litwinowicz-Droździel, Magdaleny Lubańskiej, Marii Małanicz-Przybylskiej i Michała Rauszera, Wydawnictwo Universitas, Kraków 2026]

[1] RafałStobiecki, Co tak zwany zwrot ludowy mówi nam lub czego nie mówi o kondycji współczesnej polskiej historiografii?, „Teksty Drugie” 2022, nr 4, s. 282, https://rcin.org.pl/ibl/Content/237649/WA248_273914_P-I-2524_stobiecki-co-tak_o.pdf  (dostęp: 24.07.2026)

[2] Przemysław Czapliński, Literatura do oporu: od zwrotu ludowego do zwrotu równościowego, „Czas Kultury” 2024, nr 25, https://czaskultury.pl/artykul/literatura-do-oporu-od-zwrotu-ludowego-do-zwrotu-rownosciowego/

[3] Anna Szczepańska, Wielka i Śmieszna Polska Katolicka. Niepoprawne politycznie spojrzenie na „1670”, „Do Rzeczy” 2023, z 29.12., https://historia.dorzeczy.pl/nowozytnosc/531144/wielka-i-smieszna-polska-katolicka-1670-niepoprawnie-politycznie.html (dostęp: 24.07.2026)

[4] Wojciech Szot, „Satyra z poziomu licealnej beki”. Kto się nie śmieje na najnowszym hicie Netflixa?, „Gazeta Wyborcza” 2023, z 21.12.

 

[5] Zob. m. in. Przemysław Czapliński, op. cit.

[6] Tematem zasługującym na osobne opracowanie jest prześledzenie metod, za pomocą których twórcy Rancza starają się wyzwolić spod władzy stereotypów na temat wsi zarówno bohaterów fikcyjnych serialu, jak i realnych odbiorców. Z całą pewnością może temu służyć metodologia wywodząca się z badań nad perswazją wizualną. Zob. m.in. Grażyna Stachówna, Niedole miłowania. Ideologia i perswazja w melodramatach filmowych, Rabid, Kraków 2001; Enklawy wpływu pośredniego. O perswazji niewerbalnej w przekazach artystycznych, red. Brygida Pawłowska-Jądrzyk, Wydawnictwo Naukowe UKSW, Warszawa 2023.

[7] Zob. np. Wojciech Adamczyk, „Uczyć bawiąc, bawić ucząc” – wywiad z reżyserem serialu „Ranczo”, „Fenestra – Gazeta Studencka”, http://www.gazetafenestra.pl/2025/03/uczyc-bawiac-bawic-uczac-wywiad-z-rezyserem-serialu-ranczo/ (dostęp: 24.07.2026)

[8] Najbardziej wyczerpujący, jak na razie, opis tego fandomu zawarły Ela Piotrowska i Marta Lipecka w rozdziale swojej książki zatytułowanym Ranczersi, czyli najwierniejsi fani „Rancza”. Zob. Ela Piotrowska, Marta Lipecka, „Ranczo”. Kulisy serialu wszech czasów, Prószyński i S-ka, Warszawa 2016, s. 73–118. Por. także: Łucja Demby, Polska Wojciecha Adamczyka: „Ranczo” i „Dziewczyny ze Lwowa”, „Czas Kultury” 2018, nr 1, s. 98–105.

[9] W ciągu 11 lat takich zbieżności było bardzo dużo. Można tu podać dwa przykłady najbardziej chyba spektakularne. W dniu wyborów prezydenckich w maju 2015 roku media obiegła sensacyjna wiadomość, że w Ranczu złamano ciszę wyborczą. Tak się bowiem złożyło, że w odcinku pokazanym przed ogłoszeniem wyniku wyborów także odbywały się wybory, tyle że na wójta Wilkowyj. Jednym z kandydatów był Fabian Duda, w związku z czym na niebie pojawił się baner wyborczy z hasłem „Głosuj na Dudę”. Był to całkowity zbieg okoliczności, Fabian Duda był bohaterem serialu od wielu lat, a daty emisji odcinków także były ustalone w czasie, gdy nie znano jeszcze terminu wyborów. Z kolei w pierwszym odcinku ostatniego sezonu, kiedy biskup Kozioł zastanawia się, po jakiego rodzaju władzę chce sięgnąć jego brat, senator, pada żartobliwa odpowiedź: „Chyba nie sądowniczą”. W chwili, gdy powstawał ten odcinek, trudno było przewidzieć, że w momencie emisji będą się w Polsce toczyły zażarte spory dotyczące właśnie władzy sądowniczej. Być może niezwykła intuicja Andrzeja Grembowicza wynikała także z faktu, że był on pracownikiem kancelarii Sejmu.

[10] Małgorzata Sadowska, Everywieś, „Przekrój” 2008, nr 1, s. 59.

[11] Monika Borys, Jak badać uprzedzenia wobec wsi? O obrazach, konflikcie klasowym i emancypacjach (od) tożsamości, w: O wsi bez uprzedzeń. Raport z badań, red. Justyna Struzik, Fundacja Przestrzeń Kobiet, Kraków 2016, s. 269.

[12] Daniel Olbrychski, Podejrzewam, że mój rosyjski przyjaciel chciał się trochę podlizać, rozm. Paweł Goźliński, „Gazeta Wyborcza. Magazyn” 2024, z 3.05, https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,30922404,daniel-olbrychski-podejrzewam-ze-moj-rosyjski-przyjaciel.html(dostęp: 24.07.2026)

[13] Określam Ranczo w taki sposób, ponieważ jest ono serialem w pełni autorskim (co nie zdarza się współcześnie zbyt często), sygnowanym nazwiskiem jednego reżysera na przestrzeni wszystkich lat swego istnienia i łączonym nierozdzielnie z osobą Wojciecha Adamczyka.

[14] Por. m.in. „Ranczo” zdobyło „rolniczego Oskara” w międzynarodowym konkursie UE, https://studio-a.tv/ranczo-zdobylo-rolniczego-oskara-w-miedzynarodowym-konkursie-ue/ (dostęp: 24.07.2026).

[15] Etiudy te, zrealizowane przez ekipę Rancza z okazji dziesięciolecia obecności Polski w Unii Europejskiej, towarzyszyły emisji odcinków serialu w telewizji; obecnie są dostępne na kanale YouTube. Zob. https://ranczo.fandom.com/wiki/Ławeczka_w_Unii (dostęp: 24.07.2026).

[16] Por. Pierre Bourdieu, Dystynkcja. Społeczna krytyka władzy sądzenia, tłum. Piotr Biłos, Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa 2005.

[17] Piotr Żuk, O aktualności pojęcia „klasa społeczna” w społeczeństwie i analizach socjologicznych, „Ruch Prawniczy, Ekonomiczny i Socjologiczny” 2008, z. 3, s. 165.

[18] Zob. Anna Kapusta, Polak na „Ranczo”. O serialowym micie prowincji, w: eadem, Gry w kulturę, gry w mit. Mitografia jako lektura, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2012, s. 117–130.

[19] Beata Łaciak, Kwestie społeczne w polskich serialach obyczajowych – prezentacje i odbiór, Wydawnictwo Akademickie Żak, Warszawa 2013, s. 68.

[20] Anna Kapusta, op. cit., s. 128.

[21] Piotr Korduba, Skazani na dwór, „Autoportret. Pismo o dobrej przestrzeni” 2010, nr 2, s. 13.

 

[22] Andrzej Leder, Seria: Wampiry cudzego losu, „Dwutygodnik” 2010, nr 2, https://www.dwutygodnik.com/artykul/889-seria-wampiry-cudzego-losu.html (dostęp: 24.07.2026).

[23] Robert Brutter, Ciasteczko z kolcem w środku, rozm. Jarosław Tomczuk, „Przekrój” 2012, nr 4, s. 41.

[24] Anna Kapusta, op. cit., s. 127.

[25] Anna Matuchniak-Krasuska, Koncepcja habitusu u Pierre’a Bourdieu, „Hybris” 2015, nr 31, s. 91.

[26] Wojciech Adamczyk, W „Ranczo” wszyscy się tam jakoś lubili, „Miasto Kobiet”, https://www.miastokobiet.pl/wojciech-adamczyk-w-ranczo-wszyscy-sie-tam-jakos-lubili/ (dostęp: 24.07.2026).

[27] Określenie to można spotkać w wielu wypowiedziach na temat Rancza. Zob. m.in. Małgorzata Major, 10 lat z „Ranczem”, „Przegląd” 2017, nr 52, s. 26–29.

[28] Zob. Ranczopedia, https://ranczo.fandom.com/wiki/Ranczopedia (dostęp: 24.07.2026).

[29] Karol Jachymek, Serial inteligentny, „Przegląd” 2017, nr 52, s. 28.

[30] Elżbieta Piotrowska, Marta Lipecka, op. cit., s. 8.

[31] Karol Jachymek, op. cit., s. 28.

[32] P. Czapliński, op. cit.